Tag Archives: komedia

Nowa dziewczyna na wakacje

Już jakiś czas temu rozpoczęły się wakacje. Pogoda idealna na wypady ze znajomymi lub rodziną, ale ileż można. Trzeba czasami zamknąć się w pokoju, siąść przed komputerem i obejrzeć porządny film lub kilka sezonów ulubionego serialu. Ja wybrałem serial. I wciąż jestem pozytywnie zaskoczony przez „New Girl”.

Każdy, kto ma jakikolwiek ulubiony serial, wie, że okres wakacyjny jest najgorszy. Nowe odcinki zaplanowane są dopiero na wrzesień. Można oglądać powtórki, przypominać sobie ulubione odcinki lub po prostu sprawdzić coś nowego.

„New Girl” zarówno dla mnie, jak i dla świata, jest serialem nowym. Do tej pory wyemitowano jeden sezon (24 odcinki), który został tak dobrze przyjęty, że we wrześniu swoją premierę będzie miał kolejny.

Niektórzy mogą ten serial od razu wrzucić do jednego jednego worka z innymi, w których mamy do czynienia z grupą znajomych i po prostu śledzimy ich losy. Byłby to jednak spory błąd. W pierwszym odcinku poznajemy główną bohaterkę, Jessicę Day, nauczycielkę zdradzoną przez swojego chłopaka i poszukującą nowego lokum. Przez nieporozumienie, Jess trafia do mieszkania trzech facetów, którzy zgadzają się na to, aby ona z nimi zamieszkała. Oczywiście z czasem wszyscy zaczynają się coraz bardziej lubić.

Plusy serialu? Przede wszystkim dobór aktorów. Zooey Deschanel idealnie pasuje do grania trochę dziwnej dziewczyny, która wciąż ma problemy z wypowiedzeniem na głos słowa „penis”. Moim faworytem pozostanie jednak Max Greenfield grający Schmidta. Nie sposób go opisać, trzeba go zobaczyć.

Za tym serialem przemawia też reżyseria. Większość seriali komediowych, które przewinęły się przez mój monitor były strasznie statyczne, wciąż te same miejscówki, a jak przychodziło do poważniejszego momentu, to jeszcze bardziej chciało mi się śmiać (patrz: Jak Poznałem Waszą Matkę). Tutaj jest świeżo, a bohaterowie często wychodzą na ulice miasta. Reżyser nie bawi się w pokazywanie bohaterów wciąż z tej samej perspektywy, ale bawi się kamerą. Chyba właśnie to czyni ten serial takim świeżym. Przynajmniej w moich oczach.

Humor? Świetny. Już dawno nie śmiałem się na głos przy czymkolwiek. Przy „New Girl” śmiechem zganiałem zaciekawionych domowników, aby sprawdzili, co mi się stał

Nie wiem jak jeszcze mogę polecić ten serial. Są wakacje, w telewizji nic ciekawego nie zobaczysz, więc daj szansę „New Girl”. Sprawdź kilka odcinków i może Tobie też się spodoba.

Reklamy
Otagowane , , , , ,

„Co Divi ostatnio obejrzał?” #18

‚Juno’ przedstawia nam historię pewnej 16-letniej dziewczyny, która zachodzi w ciążę, jednak nie decyduje się na aborcję, lecz na oddanie dziecka małżeństwu, które nie może mieć własnego.

Nastolatką tą jest tytułowa Juno – dziewczyna, która w szkole nie wyróżnia się w żaden specjalny sposób. Poznajemy ją w momencie, gdy dopiero dochodzi do niej to, że jest w ciąży. Jest tego w stu procentach pewna, ponieważ 5 minut wcześniej potwierdziły to trzy testy. Ojcem nienarodzonego dziecka jest jej ‚przyjaciel’, Bleeker, który już za pierwszym razem z Juno zaliczył wpadkę.

Początkowo nastolatka udaje się do kliniki aborcyjnej, jednak przez kilka czynników zmienia zdanie. Dzięki koleżance zaczyna szukać pary, która nie może mieć własnego dziecka, więc szukają jakiegoś do adopcji. Juno szybko znajduje, wg niej, idealną parę – Vanessę i Marka. Pierwsza z nich to strasznie poukładana i sztywna kobieta pragnąca zostania matką. Zaś Mark to wyluzowany facet w średnim wieku, który wciąż marzy o karierze jako muzyk.

‚Juno’ przeważnie jest zaliczane do dwóch gatunków: komedii i dramatu, jednak osobiście wrzuciłbym tą produkcję do filmów obyczajowych z lekkimi elementami komedii. Dramatu tutaj tak naprawdę nie ma, chyba że dramatem uznamy zajście w ciążę szesnastolatki. Aktorsko bardzo spodobała mi się Ellen Page w roli tytułowej Juno. Aktorce tej świetnie udało się zagrać roztrzepaną emocjonalnie nastolatkę, która narażona jest na przeżycie pewnych sytuacji dużo wcześniej niż powinna. Szczerze przyznaję, że według mnie Ellen przyćmiła całą resztę obsady, ale to tylko moje odczucie spotęgowane przez to, że Juno to prawdziwa główna bohaterka, którą oglądamy przez 95% filmu.

Nigdy za to nie byłem przekonany do Jennifer Garner i Michaela Cery. Garner w każdej swojej roli irytuje mnie swoim firmowym wyrazem twarzy, która wygląda jak foka z koszulek dema. Cera za to nie jest jakiś najgorszy, spodobał mi się w Scottcie Pilgrimie, jednak on też w większości ról wygląda jak wystraszony chłopaczek (oprócz wspomnianego Pilgrima).

Twórcy ‚Juno’ podjęli się bardzo ciekawego i w swój sposób trudnego tematu, jednak właśnie takie tematy warto od czasu do czasu odświeżyć. Z tego filmu można wynieść kilka interesujących poglądów. I pomyśleć, że cztery lata temu patrząc na plakat tej produkcji myślałem, że to kolejna głupiutka komedia „made in Crapwood”.

Otagowane , , , , , , , , , , , , , ,