„Poczujesz, że trzymałeś dotąd łeb w imadle”


Siedzicie sobie przed komputerem i przeglądacie spokojnie swoje ulubione strony internetowe. Nagle w prawym dolnym rogu ekranu pojawia się informacja, że internet został odłączony. Sprawdzacie spokojnie router, restartujecie go – nic. Pora sprawdzić najważniejszy kabel, który okazuje się być w pełni sprawny. Ot, zwykła awaria ze strony dostawcy, ale… nie wiecie, co teraz ze sobą począć. Mieliście tak kiedyś?

Sam komputer bez dostępu do sieci nie jest już tak samo pociągający jak 10 lat temu, gdy na blaszaku ogarniałeś tylko Painta i Sapera. O internecie przeciętny Kowalski wtedy jeszcze nie marzył, a gdy już posiadał do niego dostęp, to wciąż był to internet, który był cholernie drogi, na jakieś cholerne impulsy, a po podniesieniu słuchawki od telefonu po prostu się rozłączał. Z czasem jednak przyzwyczailiśmy się do tego, że mamy dostęp do internetu, który jest cholernie uzależniający. Nie ma internetu? Siedź i restartuj połączenie, może akurat wszystko wróci do normy i będziesz mógł powrócić do przeglądania durnowatego Kwejka. I tak co najmniej kilka godzin dziennie.

Ten cenny czas mógłbyś spożytkować na coś o wiele bardziej kreatywnego, ale po co? Przecież przesiadywanie przed monitorem jest takie przyjemne. Jednak przyjemne może też być rozwijanie się jednej z wielu dziedzin. Może gdyby nie uzależnienie od internetu potrafiłbym już porządnie grać na jakimś instrumencie. I nie chodzi o dostęp do jakiegoś sprzętu, bo w zasięgu ręki mam dwie gitary. Mógłbym ogarnąć się z książkowymi zaległościami, dokończyłbym kilka tekstów, które czekają na to cholernie długo. Zamiast przeglądać kolejną stronę na 9gag.com mógłbym iść pobiegać, przejść się na basen, czy chociażby na głupie piwo ze znajomymi. Ale nie, bo przecież każdy z nas może sobie siąść przed komputerem z piwem i pogadać z kumplami na Gadu-Gadu, które, swoją drogą, też mnie strasznie wkurza. W jaki sposób. Kiedyś człowiek wiedział, gdzie będą koledzy choć nikt nie miał w kieszeni telefonu komórkowego. Dziś mamy trudności z umówieniem się choćby na basen – a kiedy, o której, po ile wejście, co później robimy itp., itd. Zbyt dużo pytań, na które i tak nikt z nas nie odpowie, a czasami jest tak, że nic z tego nie wyjdzie.

Doszło już nawet do tego, że ludzie do kibla na dłuższe posiedzenie po prostu biorą swój telefon i dalej przeglądają internet. A gdzie czas na książki? Ja do dziś książki, które strasznie trudno się zaczyna zabieram ze sobą do WC’tu. Coraz więcej jest młodych osób, które w swoim życiu przeczytały może jedną książkę – „Chatka Puchatka”, bo obowiązkowa w pierwszej podstawówki była. Spytasz się ich, co ostatnio przeczytali, a możesz spodziewać się odpowiedzi „artykuł z głównej na wp.pl”. Nie mówię tutaj o wszystkich, ale są takie przypadki.

Osobiście przez internet czasami nie potrafię zorganizować sobie czasu bez komputera. Przecież to tutaj rozmawiam ze znajomymi, oglądam filmy, słucham muzyki i „tworzę”, bo do wszystkiego są odpowiednie programy. Grafika – Photoshop, muzyka – FL Studio, tekst – najzwyklejszy notatnik. Coraz rzadziej wychodzi się do baru, kina, na koncerty. Czasami jest to też wina rodziców, którzy wychodzą z założenia „lepiej żeby w domu przed komputerem siedział, bo przynajmniej mam na niego oko”. No cóż, przykro mi, ale wcale nie masz nad nim kontroli. Możliwe, że dzieciak udziela się na jakichś nieodpowiednich forach, gdzie totalni debile poprzez kolejne posty wpajają mu straszne przekonania, choćby nazistowskie. Gdyby w klubie/barze/na ulicy próbował przekonywać, że Hitler miał rację od razu dostałby porządnego buta na mordę i od razu wyleciałyby mu te głupoty z głowy. Just sayin’. Albo 4chan. Przecież rzeczy, na jakie można się tam natknąć, na ulicy nie mają prawa bytu. I uwierzcie mi – wolałbym mieć do czynienia z dziećmi ulicy, aniżeli z dziećmi internetu.

Ciekawe ile talentów zmarnuje się przez to, że dzieciaki je posiadające urodziły się w naszych czasach, gdzie zewsząd otacza nas elektronika. Idziesz sobie przez osiedle, a przez ciebie przelatują setki megabajtów, bo ktoś komuś przesyła właśnie jakiś film przez WiFi. Już nawet w bibliotece nie ma tradycyjnych kart dla każdej osoby, a karty, chipy, kody kreskowe. Samochody na prąd? Podziękuję. Wystarczy mi naładowany akumulator, aby podstawowa elektronika działała, a silnik ma mi żreć tylko benzynę (ewentualnie olej lub gaz) za prawie 6 złociszy.

Na pewno jest jeszcze wiele rzeczy, o których chciałbym napisać w tym temacie, ale nie ma sensu. Siedzę przed monitorem i piszę te słowa czując się jak pieprzony hipokryta, którym w tym momencie jestem. Może nie do końca, ale wciąż. Gdybym nie miał w tym momencie internetu prawdopodobnie strasznie bym się nudził, ewentualnie dokończyłbym „Psa Baskerville’ów” Doyle’a. Trzeba coś z tym zrobić – podjąć odpowiednie kroki.

„Ustanówmy ten dzień światowym dniem bez facebook’a
W ten dzień odłączmy wszystkie kable
Nagle poczujesz, że trzymałeś dotąd łeb w imadle (halo ziemia)”
Reklamy
Otagowane , , , , , , ,

8 thoughts on “„Poczujesz, że trzymałeś dotąd łeb w imadle”

  1. FireStorm pisze:

    Oj panie, panie. Zacząłeś całkiem ładnie(choć tematem oklepanym), a potem przeszedłeś do narzekania na nasze, jakże straszliwe, czasy.Mówisz o zmarnowanych talentach. Teraz marnują się dlatego, ze tego chcą. No wybacz, ale te 20 czy nawet 10 lat temu nie można było nawet specjalnie pomarzyć o grze na gitarze. A bo gitara droga, a bo lekcje drogie, a bo czasu nie ma. A teraz? Można kupić najzwyklejszy szmelc na allegro z 200zł i uczyć się z nut, tudzież tabulatur dzięki internetowi. Mamy teraz znacznie więcej możliwości niż kiedyś.
    Pytania kolegów przy okazji pójścia na basen to też nie znak czasów, a wieku. Kiedyś się prosiło rodziców, a oni dawali, bo nie potrzebowaliśmy tak dużo. Teraz mamy mało czasu, dużo wydatków i chcemy oszczędzać.
    Kolejna sprawa – LUDZIE, PRZESTAŃCIE ŻYĆ W ŚREDNIOWIECZU! To, że ktoś czyta książki wcale nie czyni go bardziej inteligentnym od tego, który czyta tylko gazety(chyba że mamy na myśli specjalistyczne książki). Uważasz, że twoje IQ wzrośnie po przeczytaniu wszystkich przygód Sherlocka? Nie, po prostu bardziej będzie obyty z kulturą, to wszystko. A kultura to również muzyka, czasopisma, filmy czy gry. Nie każdy musi lubić książki, tak jak nie każdy lubi gry, filmy, czy muzykę. Żeby nie było – mówię to jako osoba, która czyta.
    Ostatnie – nigdy nie byłem na 4chanie a o tym 9gag.com słyszę po raz pierwszy. Nie przeglądam kwejka, soupu czy innych takich(czasami tylko mistrzów), a mimo to jestem dzieckiem internetu. Internet jest przeogromny i to, że ty przeglądasz te strony, nie znaczy, że wszyscy. A dzieci ulicy – dopóki nie wsadzą ci kosy pod żebra, to racja, są lepsi…

    • Divi pisze:

      Kosa pod żebra od dzieci ulicy? Dobre. Żeby zebrać 12 cm hartowanej stali trzeba się NAPRAWDĘ postarać.
      „Teraz mamy mało czasu, dużo wydatków i chcemy oszczędzać”. Mało czasu? Dzięki czemu? W sporej ilości przypadków przez bezsensowne przesiadywanie przed komputerem. I nie chodzi tutaj o kwestie finansowe. Kiedyś z kolegami pogadać można było tylko poprzez wyjście z domu, najwyżej przez telefon stacjonarny. Wychodziłeś na podwórko, pogadaliście, wyszło, że idziemy na basen. Każdy miał jakieś drobniaki, to te 4 złocisze na wejście na basen się znalazło i 10 minut później byliśmy w drodze. I akurat ta kwestia to nie wina internetu, ale, jak już wspomniałeś, wieku. Jak wyjdziemy na basen, to co później? Przecież trzeba coś jeszcze zrobić. Zauważyłem też, że łatwiej jest umówić się np. na wyjazd o 6 rano na Czechy. Ot tak, na wagary.

      „Kolejna sprawa – LUDZIE, PRZESTAŃCIE ŻYĆ W ŚREDNIOWIECZU! To, że ktoś czyta książki wcale nie czyni go bardziej inteligentnym od tego, który czyta tylko gazety”. W tej sprawie nigdy się nie zgodzę. Spotkałem zbyt dużą ilość osób, które z własnej woli książki nigdy nie przeczytały i… szkoda gadać. Spoko, ktoś może nie lubić książek, ale proszę cię – to m.in. dzięki książkom człowiek uczy się pisać w danym języku. Poza tym, pokaż mi fragment, w którym stwierdziłem, że książki czynią ludzi bardziej inteligentnymi. Przez internet sporo dzieciaków nie lubi książek, bo są… nudne. Brak wyobraźni. Moja 9-letnia kuzynka woli pograć w jakieś gry na necie, niż poczytać choćby Harry’ego Pottera, który stoi u niej na półce i się kurzy. Jej koleżanki? Nie znam, ale prawdopodobnie jest tak samo. I za każdym razem, jak widzę w autobusie lub innym środku komunikacji miejskiej kogokolwiek z książką od raz poprawia mi się humor.

      • FireStorm pisze:

        12-latek może załatwić narkołyki, a ty mówisz, że znalezienie ostrego narzędzia jest trudne? Proszę…
        Nie wiem, jak ty, ale ja wracam o 16 do domu. Zazwyczaj mam pierdyliard lekcji na następny dzień, trzeba się pouczyć i na dodatek pozostają jeszcze domowe obowiązki, tak więc do 20-21 czas zajęty(czasami siedzę dłużej, aby mieć w międzyczasie czas), O tej godzinie nic mi się już nie chce, zwłaszcza, że mam w perspektywie kolejny szkolny dzień. Nawet gdybyś nie miał internetu, a twój dzień wyglądał jak mój, to również ciężko byłoby się spotkać. Nie mówiąc już o tym, że przecież potrzeba trochę czasu dla siebie i swoich zainteresowań.
        Serio myślisz, że ci ludzie gdyby przeczytali książkę, to lepiej by się z nimi gadało? Jeśli gadalibyście o kulturze – owszem, ale głupi byliby nadal. Uczy się pisać? To samo robi czytając czasopisma. Że niby książki ładniej napisane? Jak się czyta coś innego niż Fakt czy Super Express to również znajdą się odpowiednie artykuły.
        Dzieciaki nie lubią książek, bo nikt im nie pokazał, że mogą być fajne. W szkołach są karmieni beznadziejnymi lekturami i się zniechęcają. A akurat twojej kuzynce się nie dziwie. Harry Potter jest beznadziejny.
        Brak wyobraźni? Proszę cię. Nigdy nie oglądałeś Power Rangersów? Dragon Balla? Kończył się odcinek, szło się do znajomego/do pokoju i odgrywało w wyobraźni równie epickie batalie.
        Ja gdy widzę kogoś w autobusie z książką to od razu sobie przypominam ten odcinek Człowieka Skurwiela. http://mnq.soup.io/post/182612080/Cz-owiek-Skurwiel-S03E06

      • Divi pisze:

        Chodziło mi o to, że żeby dostać kosę między żebra trzeba się nieźle postarać. Żyj i daj żyć innym i masz spokój.

        No i współczuję tylu obowiązków, że po przyjściu na chatę do 21 nie masz czasu. Serio – nigdy nie miałem takiego dnia. Może przez to czasami mam problemy w szkole? Nieeee…

  2. Cedrik pisze:

    Przyznam, masz trochę racji. Ja bez internetu sobie radzę, ba, nawet jest mi nieraz lepiej. Ale nastały takie czasy, kiedy TRZEBA mówić o tym. Kiedyś to było oczywistością. Osobiście czytam, jakieś 3-4 książki miesięcznie. Mało. Jednak widzę to, o czym mówisz. Każdy widzi.
    Tak naprawdę nie ma rozwiązania. Uczynisz jakiś dzień dniem bez internetu – nie da rady, i tak ludzie będą siedzieć. A ci co nie… nie mają problemu. Jedynym. co można by było zrobic jest wyłączenie sieci na całym świecie ( czyli impulsy IMP, czyli wielka burza słoneczna, albo III wojna światowa), ale oznacza to cofnięcie się w rozwoju.
    Tak to jest, że technologia coś nam daje, ale zabiera w zamian…

  3. Quandor pisze:

    Ja także znam takich „cfaniaczków” co to do książek bez kija nie podchodzą. Niestety czasem ich dobór słów i tematów w jakich się poruszają jest tragiczny. Piłka, szkoła, youtube i od początku to samo… A gdy przechodzi się do poważniejszych tematów to już pozostaje mu przytakiwać i słuchać reszty bez wkładu w rozmowę. Oczywiście nie stwierdzam, że każdy nie czytający książek jest głupszy od tego czytającego. Ale zazwyczaj moja teoria się sprawdza…

    A co do tematu to nie umiem żyć bez internetu. Nie wiem, czy to uzależnienie, w każdym razie net to już część mojego i naszego żywota i nic się na to nie poradzi.

    Wielki plus za tekst z kawałku Mesa. Ostatnio mam jazdę na jego twórczość;).

  4. Perspektyma pisze:

    Internet to ogromny rozpraszacz. Ostatnio się złapałem na tym jak działa joemonster.org. Jego zasada to witryna która działa jak cały internet. Wchodzisz na główną stronę. Czytasz sobie od góry wszystkie wpisy. W pewnym momencie okazuję się że jeden z postów przenosi Cię na inną stronę. Tam po przeczytaniu jednej notki. Wchodzisz na główną strony na którą Ciebie przeniosło. Po przeczytaniu paru stron nowości. Zauważasz u góry pasek z odnośnikami do podobnie prowadzonych stron. Jest tam ich z 5 co najmniej i to wszystko to joemonster, ale na różnych stronach tak naprawdę. Można tam spędzić dobre 3-4h wchodząc tylko na chwilę. Masa nieprzydatnych informacji które polegają na zaspokojeniu ciekawości. Myślę że z internetu trzeba nauczyć się rozsądnie korzystać. Bo pożera zbyt wiele czasu.

  5. C.G. Bell pisze:

    Dobrnąłem do końca tekstu i komentarzy!
    Przytoczenie człowieka skurwiela było jak najbardziej w temacie, ale cholernie sprzeczne z tym, co mówił Firestorm…
    Nie mam nic do ludzi, którzy nie czytają książek i grają tylko w gry na kompie, ale nawet nie wiecie jak mnie wkurzają ludzie, którzy uważają że jestem idiotą, którego nie stać na kompa, bo muszę czytać książki -.-
    Nie będę się rozpisywał, bo sam o tym piszę na moim blogu:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: