Przykro mi – nowy Batman zmiótł


Jakiś czas temu premierę miał sequel Batman: Arkham Asylum. Tym razem mamy do czynienia nie z zamkniętą wyspą pełną kryminalistów a ze sporą częścią Gotham, które zostało ogrodzone i otrzymało nazwę „Arkham City”.

Przeniesiono tam wszystkich złodziei, morderców, gwałcicieli i psycholów. Niby ktoś ich pilnuje, jednak nie jest to taka sama kontrola jak np. w Azylu Arkham. Na tak rozległym terenie nie zabrakło większych szych – Pingwin, Joker i Two-Face. Każdy z nich ma swoich zwolenników, którzy oprócz rozrabiania na ulicach Arkham City zajmują się również ‚przekonywaniem’ innych więźniów do dołączenia do ichniego gangu. W międzyczasie starają się też zabić Batmana, ale wszyscy wiemy jak to się zwykle kończy. Muszę przyznać, że Rocksteady podołało zadaniu stworzenia ‚żyjącego’ i ogromnego więzienia, gdzie zawsze coś się dzieje. A to dostajemy wiadomość, że ktoś potrzebuje pomocy, a to niektórzy więźniowie pozwalają sobie na zbyt dużo, innym razem słyszymy krzyki więźnia politycznego, który przy mięśniakach (siedzących za rozboje) są bezbronni.

A tam rozwałka. Peleryną go i już leży.

Skoro piszę już o samym mieście, to… jest ładne. Aby dostrzec to piękno trzeba oczywiście przymknąć oko na zniszczenie i bałagan jaki panuje na ulicach. Czasami warto wejść na jeden z wyższych budynków i przyjrzeć się temu widokowi. Przy okazji zobaczymy jak Joker urządził swoją część miasta – jest bardziej kolorowo, ale też o wiele bardziej ponuro niż gdzie indziej. Sama eksploracja miasta przynosi cholernie dużo zabawy. Skaczemy z budynku, rozwijamy pelerynę i szybujemy. Gdy tracimy pęd po prostu lecimy w dół i szybko w górę, aby znów go nabrać. Możemy też wystrzelić linkę w kierunku najbliższej krawędzi, aby spokojnie wylądować na dachu jakiegoś budynku.

Nawet Riddler ma swoją ulubioną miejscówkę w Arkham City.

A fabuła? Bardzo dobra, a nawet świetna. Od samego początku do końca nie mamy pojęcia, co się tak naprawdę dzieje. Ostatnie pół godziny to rozwiązanie prawie wszystkich głównych wątków fabularnych. Dowiadujemy się np. kto stał za powstaniem samego Arkham City. Każdy zainteresowany na pewno widział początkową sekwencję, w której kierujemy Kobietą Kotem. Otóż chwilę później przejmujemy kontrolę nad Batmanem i musimy znaleźć Jokera (chciał zabić Kobietę Kota). Odnajdujemy go i dowiadujemy się, że wciąż jest umierający – pewnie pamiętacie końcówkę Arkham Asylum, więc nie ma co wyjaśniać. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że podstępny śmieszek [UWAGA SPOILER] zatruwa Batmana i całe Gotham śmiertelnym wirusem tylko po to, by Nietoperz znalazł antidotum i uratował nie tylko siebie i mieszkańców, ale również i jego [UWAGA SPOILER]. Cała ta sytuacja zmusza Batmana do przynajmniej minimalnej współpracy z jego odwiecznymi wrogami.

Tak, znów niestety spędzimy trochę czasu w trybie detektywa.

Najbardziej zdziwiło mnie to, że na samym początku nie zauważyłem żadnej zmiany w systemie walki, choć spodziewałem się zmian. Z czasem zauważyłem (albo to tylko złudzenie), że ten sukinsyn, Batman, jest jeszcze szybszy niż poprzednio i o wiele łatwiej przychodzi mu wykańczanie kolejnych wrogów. Owszem, wciąż trzeba się pilnować, bo to nie Assassin’s Creed, gdzie wszyscy przeciwnicy czekają z atakiem na swoją kolej. Jednak osoba, która grała w „jedynkę” nie będzie miała problemów z w „Arkham City” na normalnym poziomie trudności. Nie sprawdzałem jeszcze wyższych poziomów. Zauważyłem, że przeciętni więźniowie troszeczkę zmądrzeli i nabrali więcej ludzkich cech. Jedną z nich jest strach, który momentami doprowadza ich do paranoi – nieraz widziałem jak strzelali w nieoświetlony kąt, bo myśleli, że akurat tam siedzę. Uważali na plecy i z czasem zaczęli niszczyć gargulce, więc nie miałem gdzie się chować. Wzrosła również liczba wrogów posiadających broń palną, a dobrze pamiętamy przecież, że z takimi Batman nie może się po prostu bić. Ich trzeba załatwić cicho i szybko, żeby nie zdążyli oddać ani jednego strzału. Oprócz nich ludzie z Rocksteady sprezentowali nam też przeciwników z nożami, kawałkami szkła i rozwalonymi butelkami, którzy również są niebezpieczni.

Ciekawe o co się ta linka zaczepiła?

W „Arkham City” nie zabrakło miejsca na kilka misji, w których kierujemy Kobietą Kotem. Myślałem, że Batman podczas walki jest szybki, ale przy tej lasce nasz bohater po prostu wymięka. Kocica faktycznie jest szybka jak kot i leje przeciwników, że aż miło patrzeć. Niestety jej ciosy nie są zbyt mocne i o wiele dłużej czasu schodzi przy walce z np. 3 wrogami niż w przypadku Batmana, który taką grupkę wykończy w 6 ruchach. Warto również wspomnieć, że Kobieta Kot otrzymała od twórców oddzielne zagadki Riddlera, a w pewnym momencie stawiają przed nią „moralniaka”, gdzie musi wybrać, co jest ważniejsze – majątek czy Batman. Podczas gry na swojej drodze spotkamy jeszcze Robina. Niestety nie wszyscy mogą nim zagrać (o ile pamiętam, tylko posiadanie odpowiedniego pre-ordera pozwalało na grę Robinem), ale od czego jest internet i ludzie znający się na rzeczy – wystarczy troszeczkę poszukać i pewnie znajdziemy mod pozwalający na odpalenie misji z Robinem.

Batmanie, "Live Nudes" troszeczkę bardziej w prawo.

Pewnie i tak w tym tekście nie zwróciłem uwagi na kilka poważniejszych rzeczy, ale nie zmienia to faktu, że dla mnie Batman: Arkham City jest grą roku. Osobiście nie mogę już doczekać się pierwszych wiadomości o kontynuacji (Batman: Arkham World?). Nie grałeś? Zagraj, bo warto!

 

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

5 thoughts on “Przykro mi – nowy Batman zmiótł

  1. Baluk pisze:

    Dobra gra, screenów za dużo.

  2. Quandor pisze:

    Muszę zagrać, tylko nie wiem czy uda mi się to jeszcze w tym roku. Chciało Ci się robić tyle screenów;)

    • Divi pisze:

      Zagraj jak najszybciej. A te screeny to jakaś 1/10 tego co miałem. Fraps włączony na robienie screenów co 120 sekund to jednak głupi pomysł.

  3. kaczek93 pisze:

    Przecież przyznali się że Batman: Arkham World to był tylko żart 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: