„Co Divi ostatnio obejrzał?” #18


‚Juno’ przedstawia nam historię pewnej 16-letniej dziewczyny, która zachodzi w ciążę, jednak nie decyduje się na aborcję, lecz na oddanie dziecka małżeństwu, które nie może mieć własnego.

Nastolatką tą jest tytułowa Juno – dziewczyna, która w szkole nie wyróżnia się w żaden specjalny sposób. Poznajemy ją w momencie, gdy dopiero dochodzi do niej to, że jest w ciąży. Jest tego w stu procentach pewna, ponieważ 5 minut wcześniej potwierdziły to trzy testy. Ojcem nienarodzonego dziecka jest jej ‚przyjaciel’, Bleeker, który już za pierwszym razem z Juno zaliczył wpadkę.

Początkowo nastolatka udaje się do kliniki aborcyjnej, jednak przez kilka czynników zmienia zdanie. Dzięki koleżance zaczyna szukać pary, która nie może mieć własnego dziecka, więc szukają jakiegoś do adopcji. Juno szybko znajduje, wg niej, idealną parę – Vanessę i Marka. Pierwsza z nich to strasznie poukładana i sztywna kobieta pragnąca zostania matką. Zaś Mark to wyluzowany facet w średnim wieku, który wciąż marzy o karierze jako muzyk.

‚Juno’ przeważnie jest zaliczane do dwóch gatunków: komedii i dramatu, jednak osobiście wrzuciłbym tą produkcję do filmów obyczajowych z lekkimi elementami komedii. Dramatu tutaj tak naprawdę nie ma, chyba że dramatem uznamy zajście w ciążę szesnastolatki. Aktorsko bardzo spodobała mi się Ellen Page w roli tytułowej Juno. Aktorce tej świetnie udało się zagrać roztrzepaną emocjonalnie nastolatkę, która narażona jest na przeżycie pewnych sytuacji dużo wcześniej niż powinna. Szczerze przyznaję, że według mnie Ellen przyćmiła całą resztę obsady, ale to tylko moje odczucie spotęgowane przez to, że Juno to prawdziwa główna bohaterka, którą oglądamy przez 95% filmu.

Nigdy za to nie byłem przekonany do Jennifer Garner i Michaela Cery. Garner w każdej swojej roli irytuje mnie swoim firmowym wyrazem twarzy, która wygląda jak foka z koszulek dema. Cera za to nie jest jakiś najgorszy, spodobał mi się w Scottcie Pilgrimie, jednak on też w większości ról wygląda jak wystraszony chłopaczek (oprócz wspomnianego Pilgrima).

Twórcy ‚Juno’ podjęli się bardzo ciekawego i w swój sposób trudnego tematu, jednak właśnie takie tematy warto od czasu do czasu odświeżyć. Z tego filmu można wynieść kilka interesujących poglądów. I pomyśleć, że cztery lata temu patrząc na plakat tej produkcji myślałem, że to kolejna głupiutka komedia „made in Crapwood”.

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , , , , , ,

4 thoughts on “„Co Divi ostatnio obejrzał?” #18

  1. Joorg pisze:

    W szkole kiedyś nam to kazali oglądać, ale ogólnie wrażenia były pozytywne. Nie wspomniałeś o muzyce, a trzeba przyznać że jest całkiem fajnie zrobiona dla tego filmu.

    • Divi pisze:

      Szczerze to jakoś do muzyki nie przywiązałem większej wagi. Widziałem filmy/seriale z lepszymi soundtrackami (ot, chociażby Scott Pilgrim, czy brytyjski serial Skins).

  2. Joorg pisze:

    Mi się spodobała, bo między tymi przejściami sezonowymi świetnie nakręcała klimat.

  3. Madt pisze:

    Też tak myślałem o tym filmie zanim go obejrzałem. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: