„Co Divi ostatnio obejrzał” #17


Wyobraź sobie bohaterów, którzy na swoją pierwszą oficjalną akcję wyjeżdżają w wypasionym i uzbrojonym po pachy samochodzie podśpiewując… „Gangsta’s Paradise”. Albo nie, nie musisz sobie tego wyobrażać. Wystarczy, że obejrzysz ‚Green Hornet’.

‚Zielony Szerszeń’ to historia dwóch bohaterów. Pierwszym z nich jest tytułowy Szerszeń, do pewnego czasu znany jako Brit Reid – syn właściciela miejscowego dziennika. Jako rozpieszczony dzieciak aż do śmierci swojego ojca żyje od imprezy do imprezy. Ojciec Brita umiera przez użądlenie osy, a dokładniej przez alergię na jad tego owada. Drugim bohaterem, pomocnikiem Zielonego Szerszenia, jest niejaki Kato, człowiek, który zajmuje się samochodami Reida i… parzeniem kawy. Później dowiadujemy się, że Kato jest niezwykle utalentowany i ma zapędy naukowca-inżyniera – to on buduje pojazd Szerszenia i projektuje jego broń. Sam jej nie potrzebuje, ponieważ świetnie radzi sobie w walce wręcz. Zielony Szerszeń rodzi się przypadkowo, gdy Brit i Kato udają się na przejażdżkę po mieście, która kończy się załatwieniem kilku bandziorów i uratowaniem życia pewnej parze.

‚Green Hornet’ to tak naprawdę kolejny film o dwóch kumplach, którzy w dziwnych okolicznościach stają się „braćmi” i razem chcą zawojować świat. Produkcja ta różni się od innych tym, że tutaj ta dwójka dysponuje większym budżetem na swoje zabawki. Nie zabrakło oczywiście kobiety, o którą przyjaciele będą się kłócić. Pierwsza połowa filmu jest całkiem zjadliwa, niestety podczas drugiej godziny czułem się dziwnie. Niby nie było nudno, jednak oczekiwałem „więcej, szybciej, mocniej”.

Widziałem kilka filmów z Sethem Rogenem w jednej z głównych ról i muszę przyznać, że naprawdę podoba mi się jego gra aktorska. Podoba mi się, pomimo tego, że w większości produkcji jest zagubionym facetem, który na początku filmu gra zwykłego pajaca, a pod koniec widać przemianę i postać przez niego grana staje się normalniejsza. Na szczęście w ‚Green Hornet’ ten schemat został w pewien sposób okrojony. Szerszeń pod koniec filmu jest rozsądniejszy, jednak widać, że wciąż tkwi w nim chęć do powygłupiania i zalania się w trupa.

O Cameron Diaz nie będę się zbytnio rozpisywał, ponieważ dla mnie zawsze będzie tylko twarzą z pięknym uśmiechem, nic więcej. Za to pozytywnie zaskoczył mnie Jay Chou w roli Kato, który świetnie wypadł w roli geniusza nie bojącego się zabawić. Tak naprawdę to on jest głową Zielonego Szerszenia, ponieważ Reid w pojedynkę nie byłby w stanie nic zdziałać.

Podsumowując – ‚Green Hornet’ to film dobry na nudny wieczór. Nie jest to wybitnie dobra produkcja akcji, ani przezabawna komedia. Ot, takie dwie godziny tego i tamtego w średnio-niskich dawkach. Choć przyznam, że z chęcią obejrzałbym kontynuację, a co!

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

3 thoughts on “„Co Divi ostatnio obejrzał” #17

  1. Korvino pisze:

    Kurde, ja byłem nastawiony na niewiadomo jaką akcję i humor, a tu ma być średnio? Mimo wszystko i tak chce obejżeć i się samemu przekonać.

  2. Madt pisze:

    Też oglądałem, film jak dla mnie całkiem udany, miło spędziłem przy nim czas. 🙂

  3. sadstatue pisze:

    Rzadko oglądam filmy, tym bardziej średnie. Ten na pewno będę omijał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: