Kto kupuje płyty na targu lub ściąga nielegalnie z netu jest… głupi i niech sobie idzie


Mamy długi weekend, więc wypadałoby coś skrobnąć na bloga. W tym problem, że nie wiem o czym dokładnie napisać. Mam kilka pomysłów, jednak o niektórych rzeczach mogę napisać dopiero za jakiś czas, a cała reszta wymaga większego przygotowania i zebrania materiałów, na co nie mam zbytniej ochoty. Wychodzi na to, że znów będzie o wszystkim i o niczym.

Pierwsza sprawa: Wczoraj był magiczny dzień każdego miesiąca. Mowa oczywiście o dniu, w którym większość osób otrzymuje pieniążki na konto. Ten zaszczyt mnie nie ominął i godzinkę po zaksięgowaniu hajsu na konto wybrałem się do EMPiKu. Wychodząc z domu nie wiedziałem, co kupię. Będąc już w środku instynktownie udałem się w stronę działu z płytami. Na półce z zagranicznymi wykonawcami nie znalazłem nic wartego uwagi (no, może poza faktem, że pierwsza płyta Eminema kosztuje prawie 70 zł. Paranoja.), a na regale z polskimi wykonawcami od razu zauważyłem coś, na co polowałem od dłuższego czasu. Pierwsza solowa płyta Abradaba. „Czerwony Album” od razu wpadł w moje ręce. Wiem, mogłem zamówić na allegro itp. itd., jednak aż cieplej się robi na sercu widząc w sklepie płytę, która premierę miała sześć lat temu. To też kwestia marketingu i promocji, bo niedawno wyszedł „Abradabing”, więc EMPiK wygrzebał jakieś stare egemplarze poprzednich płyt Daba i wrzucił na półki. Ale co mi tam, jestem cholernie zadowolony z tego zakupu. Minus 35 PLNów.

 

Półki z grami ominąłem, bo nie widziałem tam nic ciekawego, a jeżeli już coś by się znalazło, to w niewiarygodnej cenie. Ostatnim przystankiem przed pójściem do kasy był dział z książkami. Szybko namierzyłem regał z twórczością T. Pratchetta i zacząłem szukać „Zbrojnych”. Znalazłem, chwyciłem, kupiłem. Minus 30 PLNów. Dlaczego wziąłem akurat „Zbrojnych”? A to dlatego, że kilka miesięcy temu kupiłem „Straż! Straż!” i cholernie spodobała mi się seria o Straży, a „Zbrojni” to druga książka z tej serii. Pomiędzy tymi dwoma książkami w ręce wpadł mi „Świat Finansjery”, który jest drugą książką z trylogii o Mostcie von Lipwigu. Troszeczkę sobie namieszałem, ale ostatnio nie mogę spędzić dnia bez przecztania chociaż strony jakiejkolwiek książki. Takie życie.

Wraz z zakupem „Czerwonego Albumu” moja kolekcja płyt urosła do liczby9 (słownie: dziewięciu). Wiem, nie jest to zbyt dużo, jednak dopiero od niedawna kupuję  oryginalne płyty, a na każdą poluję w EMPiKach itp. A to dlatego, że pewnego razu zamówiłem płytę przez internet i kurier się nią tak zaopiekował, że otrzymałem połamane pudełko. Gdy moja kolekcja urośnie do liczby 15 wydawnictw, to sporządzę osobny wpis im poświęcony. Ot, takie obiecanki na przyszłość.

 

Z ważniejszych informacji: Szkoła mnie wkurza i po części żałuję, że wybrałem technikum. A mogłem się teraz opierdzielać w liceum i skończyć je z palcem w dupie. Ale nieee… Musiałem iść do technikum samochodowego. Cóż, życie. Jeszcze dwa lata i będzie spokój. Jak już piszę o szkole, to wspomnę, że wprowadzają u mnie dzienniki elektroniczne. Na czym to polega? Nauczyciele wprowadzają do internetowego dziennika nasze oceny i obecności, co oznacza… coś… bardzo… złego. Ale przynajmniej nie będzie tyle wywiadówek.

—-

Kilka godzin temu ukończyłem Call of Duty: Black Ops. Muszę przyznać, że od czasu pierwszego Modern Warfare żadna fabuła w FPSie mnie tak nie wciągnęła. Sam pomysł na poprowadzenie fabuły jest świetny, a fakt, że akcja osadzona została w latach ’60 XX wieku jeszcze bardziej plusuje tą produkcję w moich oczach. W grze kierujemy poczynaniami Alexa Masona, którego poznajemy, gdy ten jest przesłuchiwany przez nieznajome osoby skrywające się za szybą. 90% misji, w których będziemy brali udział, to retrospekcje. Fabuła kręci się wokół Rosjan, broni masowej zagłady i liczb, które Mason wciąż widzi. Historia jest tak świetnie poprowadzona, że nie chce się odejść od komputera/konsoli. Szkoda tylko, że te FPSy są takie krótkie w dzisiejszych czasach. 5-8 godzin – tyle potrzeba, aby ukończyć Black Ops na normalnym poziomie trudności. Jednak warto jest zagrać w nowego CoDa dla kilku momentów. Z pewnością jeden z nich zapamiętam do końca życia (sterowanie łodzią, eleminowanie wrogów za pomocą zamontowanego na niej działka, a to wszystko przy akompaniamencie świetnego, relaksaującego kawałka).

Wciąż gram w DeathSpank, który wg mnie jest jedną z lepszych gier tego roku. Nie wiem dlaczego. Po prostu przypadła mi do gustu i świetnie mi się w nią gra. Więcej o niej napisałem w recenzji, która ukaże się  na pewnym portalu o grach. Nie napiszę, gdzie dokładnie, ponieważ nie wiem, czy zostanę tam na dłużej i nie chcę niczego zapeszyć. Ale chyba wszystko dobrze idzie, choć mogę się mylić.

—-

A na końcu pora na reklamę. Nikt mnie o nią nie prosił, ani nie mam z tego żadnych korzyści materialnych. Po prostu sądzę, że warto to bardziej wypromować. Mowa tutaj o pewnym podcascie, który od kilku miesięcy jest moim ulubionym. DualSchock Podcast to mieszanka gier i absurdalnego humoru, który idealnie trafia w moje gusta. Twórcy sami piszą o swoim dziele tak:

 

DSpodcast to projekt czterech ludzi, który zaczął życie jako Zanzibar Gaming Podcast. W podcaście prowadzącymi są: Bizon, odin oraz Blady. Mamy na celu przedstawienie aktualnych wiadomości ze świata gier i elektronicznej rozrywki. Oprócz tego poruszamy tematy gier nie najmłodszych, mało znanych, czy też zupełnie archaicznych. W podcascie usłyszycie znaczną ilość osobistych wywodów, ale także nawiązań do filmów, muzyki i wielu, wielu innych. Wszystko to staramy się robić na luzie, z dystansem, ale na moment nie tracąc profesjonalizmu. Jest jeszcze wiele rzeczy jakie musimy zmienić, ale mamy nadzieję, że słuchanie podcastu będzie dla Was tak samo dobrą zabawą, jak dla nas nagrywanie go.

Krótko mówiąc – polecam. Przesłuchajcie jeden z podcastów i sami ocenicie, czy się Wam podoba.

—-

Na koniec piosenka z misji z Black Ops, o której wspomniałem powyżej. Aż mi głupio, że nie znałem tej nuty. Dla mnie jest to piosenka dnia.

The Rolling Stones – Sympathy for the Devil

Komentujcie i… do następnego. 😉

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

8 thoughts on “Kto kupuje płyty na targu lub ściąga nielegalnie z netu jest… głupi i niech sobie idzie

  1. Sebuuu pisze:

    Ach… Dzienniki elektroniczne. Chyba największa zakała młodzieży… Sam znam ten ból. :<
    A jeśli chodzi o Pratchetta – +1! 😀

  2. Thompson51 pisze:

    Ooo… tak. Całe Black Ops RZĄDZI!

  3. dedykowane pisze:

    U mnie na inernecie sa jedynie oceny powpisywane dla zainteresowanych rodzicow ale cale szczeszcie nie ma godzin opuszczonych ;> jeden plus!

  4. Andrzej pisze:

    … I am the man of wealth and taste … ;]

  5. Baluk pisze:

    O, Pratchett ;).

  6. Cedrik pisze:

    Nono, aleś się obłowił 🙂

    Straż, straż jest całkiem fajna, ale nie może się równać z Kosiarzem ;]

  7. Burczyn pisze:

    Dobre zakupy. O ile do polskiego rapu nie mogę się przekonać, a książek już raczej nie czytam, to i tak uważam że wydane pieniądze nie zostały wyrzucone w błoto. A Eminem jest warty swojej ceny, dla mnie tworzy najlepszą możliwą muzykę.
    Szkoła – trzeba to przetrwać i najlepiej żebyś się tym jak najmniej przejmował, inaczej może być trochę „boleśnie”. 😀
    Pozostaje jeszcze kwestia BO – dla mnie CoD to gra multiplayer i z tego co widzę każda nowa część serii stawia na dynamizm i rozpierduchę, a nie na zręczność. A szkoda, bo dlatego zatrzymałem się na MW1 i jestem cholernie zadowolony z wyboru. Nie wydam majątku na kilka godzin(mimo, że świetnego) trybu singleplayer. Poczekam aż stanieje. DSP zaś jest świetny. Pokazałeś mi go(przez BLIP) i bardzo mi się spodobał. Sam chyba go zareklamuję, bo uważam że warto.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: